Zespół stresu pourazowego

Rate this post

Zespół stresu pourazowego to termin, który wszedł do języka medycznego na początku lat 80. XX wieku. Określa się nim zaburzenie o charakterze lękowym, występujące u osób, które przeżyły traumatyczne wydarzenie. Może to być intensywne przeżycie związane np. z wypadkiem komunikacyjnym, atakiem terrorystycznym, wojną (szczególnie u żołnierzy), napadem, gwałtem, śmiercią bliskiej osoby, czy innymi zdarzeniami lub sytuacjami, które odcisnęły silne piętno na psychice.

Kiedy i w jaki sposób objawia się zespół stresu pourazowego?

Zespół stresu pourazowego najczęściej ujawnia się od kilku tygodni do nawet trzech miesięcy po wystąpieniu traumatycznego wydarzenia. Objawy zespołu stresu pourazowego mogą występować zarówno na płaszczyźnie fizycznej, jak i psychicznej. Pierwsze z takich objawów obejmują m.in. zaburzenia snu połączone z drażliwością, wybuchami gniewu i złości oraz trudnościami w koncentracji w trakcie dnia, czy też jedzenie obsesyjno-kompulsywne. Towarzyszą temu często objawy fizyczne w postaci kołatania serca i wzmożonej potliwości.

W bardziej zaawansowanych stadiach zespołu stresu pourazowego pojawia się apatia, stany depresyjne i koszmary nocne wynikające z faktu iż osoba chora w permanentny sposób zaczyna powracać do traumatycznego wydarzenia i rozpamiętuje je. Bardzo charakterystyczne dla zespołu stresu pourazowego jest także unikanie przez osobę chorą lokalizacji i osób, które w jakiś sposób to wydarzenie jej przypominają.

Jak przebiega leczenie zespołu stresu pourazowego?

Leczenie zespołu stresu pourazowego wymaga przede wszystkim współpracy z lekarzem psychiatrą. Gdy wystąpią charakterystyczne dla tego schorzenia objawy, należy skontaktować z nim osobę chorą jak najszybciej, ponieważ mogą się one nasilić degradując życie takiej osoby i jej bliskich. Jest to bardzo istotne, ponieważ w przypadku silnej traumy zespół stresu pourazowego może prowadzić nawet do prób samobójczych. Lekarz psychiatra na podstawie diagnozy stanu pacjenta i określenia przyczyn wystąpienia zespołu stresu pourazowego, przepisuje odpowiednie środki antydepresyjne, które działają uspokajająco na osobę objętą tym schorzeniem.

Aby leczenie pacjenta objętego zespołem stresu pourazowego przyniosło zamierzone efekty, leczenie farmakologiczne należy jednak połączyć także z psychoterapią. Psychoterapeuta jest w stanie pomóc pacjentowi w redukowaniu lęków stosując do tego celu chociażby ekspozycję wyobrażeniową, polegającą na przywoływaniu wspomnień o traumie i rozmawianiu o nich z pacjentem. Jeśli zespół stresu pourazowego dotknie zaś małe dziecko, psychoterapia powinna objąć także jego rodziców lub opiekunów prawnych. Pozwala to poznać całą sytuację z różnych perspektyw i wdrożyć jak najbardziej odpowiednie do danej sytuacji formy terapii

Odpowiednie połączenie leczenia farmakologicznego z psychoterapią pozwala powrócić osobie chorej do normalnego funkcjonowania w życiu codziennym i w wielu przypadkach nie dochodzi już do nawrotu choroby.

2 odpowiedzi do artykułu “Zespół stresu pourazowego

  1. Szwejk

    Im więcej żołnierzy będziemy wysyłać na bezsensowne „misje”, tym więcej będziemy mieli pacjentów z zespołem stresu pourazowego w Polsce. Wcześniej ZSP znaliśmy głównie z filmów czy opowiadań o wojnie Amerykanów w Wietnamie, ale odkąd wiemy, że walczymy w Iraku, Afganistanie itd. to problem będzie się pogłębiał. Przyzwyczajeni do wojaczki na ćwiczeniach i poligonach małolaci trafiają w sam środek wojennej zawieruchy i nie wracają już stamtąd takimi samymi ludźmi.

    1. rezerwa

      Nikt tych żołnierzy na siłę na wojnę nie wysyła. Żeby dostać się na misję, trzeba przejść selekcję. Wybierani są zazwyczaj najsilniejsi psychicznie, bo to oni mają największe szanse żeby przeżyć, a nie ci którzy najcelniej strzelali do tarczy. Bo na wojnie nie będzie tarczy, ale ludzie. I potem jest zespół stresu pourazowego, bo się nagle chłopcy z komiksami zorientowali, że to nie ćwiczenia i nie będzie strzelania do komiksów.
      Każdy jest kowalem swojego losu i żołnierz doskonale wie, na co się pisze, zapisując się na misję. A że potem często przerasta to ich oczekiwania, to inna sprawa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *